7 przykazań dobrego pirata

1. Poznaj prawo „Nie ukradłbyś portfela, nie ukradłbyś samochodu, nie ukradłbyś płyty z filmem… Kupowanie i ściąganie pirackich kopii z Internetu jest przestępstwem”. Klip z takim tekstem pojawia się przed niektórymi filmami DVD lub seansami kinowymi. Pomijając nawet sens umieszczania podobnych straszaków przed legalnymi filmami (wtedy oglądają je tylko ci Bogu ducha winni, którzy za filmy zapłacili), można śmiało stwierdzić – to kłamstwo.
Przede wszystkim w polskim prawie brak jednoznacznych zapisów dotyczących tego, co piractwem jest, a co nie. W ustawie o prawie autorskim (pochodzącej z 1994 roku, a więc z epoki przedinternetowej) umieszczony jest zapis o dozwolonym użytku osobistym (oraz kilku innych dozwolonych użytkach). Ustawa mówi tak: „Bez zezwolenia twórcy wolno nieodpłatnie korzystać z już rozpowszechnionego utworu w zakresie własnego użytku osobistego” oraz „Zakres własnego użytku osobistego obejmuje krąg osób pozostających w związku osobistym, w szczególności pokrewieństwa, powinowactwa lub stosunku towarzyskiego”. Dotyczy to na przykład filmów czy muzyki, ale już programy komputerowe są z dozwolonego użytku wyłączone.
Na tej podstawie wielu prawników uważa, że w granicach dozwolonego użytku osobistego mieści się pobieranie utworów z Internetu, o ile nie rozpowszechniamy ich dalej. Inni twierdzą, że już samo pobieranie może „godzić w słuszne interesy twórcy” (art. 35 ustawy) i w związku z tym nie mieści się w definicji dozwolonego użytku prywatnego. Niedozwolone jest natomiast rozpowszechnianie utworów (art. 116 ustawy), a więc na przykład udostępnianie ich w sieci wymiany plików peer-to-peer (P2P)*.
– Przestępstwa przeciwko prawom autorskim są niejako definiowane przez dozwolony użytek osobisty i inne dozwolone użytki (jak licencje ustawowe), w efekcie cały ten system wprowadza niepewność prawną – mówi Piotr Waglowski, prawnik i autor serwisu VaGla.pl Prawo i Internet. – Są tacy, którzy chcieliby to naprawiać doprecyzowaniem dozwolonego użytku, ale wówczas w istocie będzie on ograniczany. Inni zaś są za tym, by po prostu znieść przestępstwa przeciwko prawom autorskim.
Całe zamieszanie być może rozjaśniłby wyrok sądowy w takiej sprawie, jednak jak dotąd żaden jeszcze nie zapadł.
Podsumowując – wszystko wskazuje na to, że pliki muzyczne czy filmy (ale nie gry czy inne programy) można ściągać z Internetu na własny użytek. Nie można ich rozpowszechniać, a więc na przykład udostępniać innym internautom.
Oczywiście zakaz udostępniania plików i całe prawne zamieszanie nie dotyczy utworów, na których bezpłatne rozpowszechnianie (na różnych zasadach) autorzy się zgadzają. Takich utworów jest coraz więcej i warto ich poszukać, zanim spróbujemy ściągania czegoś innego.
2.Jesteś najważniejszy Światowe piractwo, wbrew temu, co sugerują organizacje z nim walczące, nie jest zorganizowaną przestępczością, której celem jest zysk. To raczej coś na kształt anarchizmu kolektywistycznego – struktura składająca się z małych grupek łączących się w większe formacje, które jednak nie mają żadnej centralnej władzy. Nie czerpią też korzyści finansowych ze swojej działalności, a jedyną gratyfikacją jest świadomość i duma, że to właśnie danej grupie udało się jako pierwszej zdobyć dany materiał czy przełamać jego zabezpieczenia.
Większość pirackich materiałów użytkownicy uzyskują dziś z Internetu, a tam najpopularniejsze są sieci peer-to-peer (P2P). To właśnie ten moment, w którym łamiesz prawo (patrz punkt poprzedni).
Masz więc dwa wyjścia. Być fair wobec innych użytkowników i razem z nimi łamać prawo albo ich egoistycznie zlekceważyć i zablokować możliwość udostępniania plików przez twój komputer. Czasami da się to zrobić w programie, którego normalnie używasz do łączenia się z daną siecią P2P, czasem trzeba trochę się postarać i ściągnąć zmodyfikowaną wersję software’u, który będzie tylko pobierał, a niczego nie udostępni. Czasem – w trosce o własne bezpieczeństwo – warto być równiejszym niż inni.
3. Nie podążaj za tłumem Zmieniają się mody i trendy, zmieniają się programy do dystrybucji pirackich materiałów. Dekadę temu rządził Napster, potem przyszły czasy Gnutelli, Kazaa, eDonkey i BitTorrent. Warto jednak wiedzieć, że niekoniecznie najpopularniejszy system jest najlepszy. Z jednej strony faktycznie w największych sieciach można znaleźć najwięcej plików, ale z drugiej to one są zwykle najdokładniej monitorowane przez organizacje walczące z piractwem. Czasem warto więc poszukać innych sposobów, a zapewniam, że jest ich sporo. Niektóre wymagają na przykład comiesięcznego płacenia niewielkich, kilkudolarowych kwot, ale za to dają stabilne prędkości transmisji rzędu kilku megabitów na sekundę i nie wymagają czekania w kolejce na rozpoczęcie ściągania pliku.
4. Nie wierz plotkom Od czasu do czasu pojawiają się sensacyjne wieści o policji robiącej naloty na prywatne mieszkania i wywlekającej w kajdankach internautów, którzy pościągali sobie jakieś filmy. W rzeczywistości jak dotąd takie akcje nie miały miejsca. Zdarzało się tylko, że policja odwiedzała ludzi, których dane znalazła w notatkach złapanych na przykład na giełdzie komputerowej sprzedawców płyt z nielegalnymi kopiami software’u.
5. Zabezpiecz się Pamiętaj, że piractwo niesie ze sobą różne zagrożenia. Czasami zdarza się (choć nie jest to częste), że ściągnięte z sieci kopie programów zarażone są wirusem czy innym wrogim kodem. Niebezpieczne bywa też buszowanie po stronach zajmujących się dystrybucją numerów seryjnych pozwalających zarejestrować nielegalnie zdobyte programy. Przed większością takich zagrożeń chroni jednak dobry i często aktualizowany antywirus oraz zdrowy rozsądek.
6. Nie piratuj w pracy Marnym pomysłem jest ściąganie czegokolwiek w pracy. Różnice między dozwolonym użytkiem a kradzieżą nie muszą interesować pracodawcy. Przyłapanie kogoś na piratowaniu może być okazją do pozbycia się go.
W grupie szczególnego ryzyka znajdują się też osoby mające firmy i pracujące w domu. W każdej chwili mogą bowiem spodziewać się rutynowej kontroli z któregoś z urzędów – i dalszych kłopotów.
7. Mimo wszystko szanuj twórców Kradniesz czy używasz legalnie – to dyskusja prawna. Pamiętaj jednak, że za pliki, które ściągnąłeś z sieci, twórca pieniędzy nie dostanie. Dlatego dobrze jest uszanować tych autorów, którzy na szacunek zasługują, i po prostu kupić ich dzieła, gdy już wypróbujemy je w „darmowej wersji”. Ludzie najwyraźniej tak robią, bo niedawne badania wykazały, że piraci kupują muzykę (głównie w sieci) nawet 10 razy częściej od niepiratujących.














