Aresztowani za zamieszczanie napisów do filmów w internecie
Policjanci zatrzymali dziewięć osób, które nielegalnie tłumaczyły dialogi z filmów i zamieszczały je na znanym portalu internetowym. Zamknięto stronę, z której można było je ściągać.Tłumaczenia mogły służyć jako podpisy do filmów ściąganych z internetu.
Jak poinformował Zbigniew Urbański z Komendy Głównej Policji, polscy funkcjonariusze współpracowali w tej sprawie z niemieckimi kolegami i Fundacją Ochrony Twórczości Audiowizualnej (FOTA). - Strona polska znajdowała się na niemieckim serwerze - wyjaśnił.
To właśnie FOTA poinformowała o całej sprawie swoją niemiecką odpowiedniczkę, a ta - policję. W tym samym czasie gdy niemieccy policjanci zabezpieczali dane na serwerze, na którym znajdowała się strona, polscy zatrzymali dziewięć osób - na Śląsku, Podlasiu, w Krakowie i Szczecinie.
- Większość z nich to ludzie, którzy tłumaczyli dialogi, wśród zatrzymanych jest też administrator strony - powiedział Urbański. Jak dodał, są oni obecnie przesłuchiwani, prawdopodobnie zostaną im postawione zarzuty związane z łamaniem prawa autorskiego. Grozi za to do 2 lat więzienia.
- Zabezpieczyliśmy też 10 komputerów, siedem laptopów i trzy twarde dyski - powiedział. Policjanci podkreślają, że sprawa jest rozwojowa. - Nie wykluczamy kolejnych zatrzymań - dodał.
Według wstępnych ustaleń, zatrzymane osoby kontaktowały się przez internet. Na razie nie ma informacji, czy za tłumaczenia otrzymywały pieniądze. - Sprawdzamy to - powiedział Urbański.
Źródło: o2.pl
***** UPDATE
Przedstawiciele serwisu Napisy.org skontaktowali się z nami i nieco skorygowali informacje podawane wcześniej przez policję. Oto co w e-mailu dla Dziennika Internautów napisał Krzysztof ‘rotorek’ Czerepak, administrator serwisu Napisy.org.
“Owszem, wczoraj miały miejsce naloty na kilka osób. Osobiście wiem o 6 osobach (nie o 9 jak napisano), dwójka administratorów, trójka moderatorów oraz jedna tłumaczka, ciężko mi powiedzieć czy było więcej nalotów.
Wszystkie naloty miały miejsce o 6 rano. Nie wiemy skąd wytypowali osoby do nalotu, dane osobowe żadnego użytkownika nie są dostępne publicznie.
Pan Urbański (rzecznik policji - red.) do informacji podał tak naprawdę kilka kłamstw, które pewnie mają ukazać jaką to “brawurową” akcję przeprowadzono.
(…)
Co do przyszłości serwisu, to ciężko mi na daną chwilę cokolwiek powiedzieć, ponieważ nie mogłem się jeszcze skontaktować z kolegą, któremu zabrano telefon (widocznie policja i na nim zamierza coś znaleźć ;))
Osobiście chciałbym usłyszeć opinię prawnika co do tego zajścia i zwrócić uwagę wielu osób, że duża ilość amatorskich tłumaczeń ukazuje się prędzej, niż te “profesjonalne” (które często są dużo gorsze od naszych). Niech też Ci “profesjonalni” tłumacze się przyznają do tego, że wykorzystują amatorską pracę innych (czego nikt nie nazywa łamaniem prawa).
Poza tym tłumacze nie zarabiali na swoich pracach.”
W kolejnym e-mailu Pan Krzysztof dodał:
“Nie wiem skąd macie informacje o 2000 płyt - zakładam, że to kolejne kłamstwo policji.
U dwójki zatrzymanych administratorów były laptopy z całkowicie legalnym oprogramowaniem, w tym u koleżanki laptop firmowy.”
***** UPDATE
Oficer prasowy Wydziału Prasowego Komendy Głównej Policji kom. Zbigniew Urbański zapytany o rozbieżności pomiędzy informacjami podawanymi na stronie Policji, a przedstawionym u nas stanowiskiem administratora serwisu Napisy.org, stwierdził jedynie, że “aktualne informacje dotyczące działań policji związanych z rozpowszechnianiem tłumaczeń do filmów poprzez jedną z witryn internetowych są zamieszczone na stronie www.policja.pl”. Dodał też, że strona ta jest na bieżąco aktualizowana, choć jak na razie nie znaleźliśmy na niej żadnych nowych informacji dotyczących tej sprawy.
Przedstawiciel KGP uchylił się od komentarza w kwestii awarii strony Policja.pl. Zapytany o tę sprawę powtórnie powtórzył, że wszystkie informacje znajdują się na stronie Policji. Będziemy jeszcze się starać o uzyskanie informacji w tej sprawie.
Chcielibyśmy również uwagę czytelników na pewne komentarze, które od wczoraj pojawiły się w Sieci w tej sprawie. Bardzo cenny wydaje się komentarz prawnika Piotra Waglowskiego zamieszczony w serwisie Vagla.pl. Zwraca on uwagę m. in. na to, że notatka na stronie policji zawiera pewne stwierdzenia, do których można mieć zastrzeżenia. Przykładowo czytamy w niej, iż zlikwidowano “portal internetowy udostępniający napisy do pirackich filmów” (niektórzy komentatorzy zwracają uwagę na fakt, że równie dobrze napisy mogły służyć osobom z uszkodzeniami słuchu do oglądania filmów w pełni legalnych).
Waglowski zauważa również, że w komunikacie policji nie wskazano przepisów jakie rzekomo zostały naruszone i tak naprawdę trudno powiedzieć, czy twórcy strony Napisy.org rzeczywiście złamali prawo.
****** UPDATE
Przedstawiciel Policji ciągle utrzymuje, że podane przez niego dane dotyczące akcji przeciwko serwisowi z napisami są jak najbardziej prawdziwe. Zdobyliśmy też nieco informacji o atakach DDoS i o naruszeniu jednej z otwartych licencji, którego… Policja dopuściła się na swoich stronach. Przy okazji warto wspomnieć, że strona policja.pl znów padła ofiarą ataku.
Przedstawiciele serwisu Napisy.org jeszcze wczoraj zapewniali nas, że informacje przekazane na stronie policji wyolbrzymiały rozmiar akcji i przedstawiały zatrzymanych w dużo gorszym świetle (przykładowo informacja o znalezieniu 2 tys. pirackich płyt jest według administratora serwisu napisy.org wyssana z palca).
Oficer prasowy Wydziału Prasowego Komendy Głównej Policji kom. Zbigniew Urbański nie potwierdza tego stanowiska. W e-mailu, jaki przed chwilą otrzymał Dziennik Internautów, napisał:
- Rozumiem, że ktoś może mieć na ten temat inne zdanie, ale my opieramy się na faktach.
Przedstawiciel KGP skomentował też dwie inne sprawy. Jeśli chodzi o próbę zablokowania strony www.policja.pl to przyznał, że rzeczywiście, wczoraj był taki atak.
- Potwierdzam, że były kłopoty techniczne ze stroną, dokładnie z przepustowością łącza w związku z atakiem na serwer WWW. - potwierdził w e-mailu do Dziennika Internautów Andrzej Gaładyk, webmaster www.policja.pl.
- To zdarza się dość często, ale DDoS to nic innego jak usiłowanie zablokowania strony a nasi administratorzy świetnie sobie z tym radzą - mówi z kolei Urbański.
Tymczasem, tak jak zapowiadali “bojownicy” strona policji od kilkudziesięciu minut ponownie nie jest dostępna. Jak zatem widać, administratorzy nie radzą sobie z atakami tak świetnie, jak twierdzą przedstawiciele stróżów prawa.
Oficer prasowy dodał, że nie zostały przełamane zabezpieczenia, a sama strona jest w zasadzie serwisem informacyjnym i nie jest ona w żaden sposób połączona z bazami policyjnymi.
zdjęcie kobiety na Wikipedii na licencji GNU FDLNa jeszcze jedną ciekawą sprawę zwrócił uwagę nasz czytelnik, posługujący się pseudonimem “Spostrzegawczy”. Otóż zauważył on, że policja - mimo, iż pomaga w chronieniu własności intelektualnej organizacjom związanym z wytwórniami filmowymi - to jednak sama narusza własność intelektualną innych twórców. Spostrzegawczy odnalazł przy jednej z ostatnich publikacji na stronie Policji obrazek będący z pewnością dziełem pochodnym od zdjęcia opublikowanego w Wikipedii na licencji GNU FDL. Obok obrazka na stronie Policji nie znaleźliśmy początkowo żadnej informacji na ten temat, choć licencja ta tego wymaga.
- Obrazek zamieszczony na naszej stronie, rzeczywiście nie został opatrzony stosownym opisem - przyznał Urbański - Natychmiast zostało to zmienione. Dziękuje serdecznie za zwrócenie uwagi na ten błąd. Jest mi bardzo przykro i przepraszam za brak powołania się na treść licencji zezwalającej na jego użycie.
Poniżej zrzuty ekranu przed i po dodaniu informacji o licencji:
Niestety sama policja nie wypada w świetle tego uchybienia najlepiej, bo doszło tu do ewidentnego wykorzystania cudzego dzieła i niespełnienia związanych z tym warunków. Krzysztof Czerepak - administrator Napisy.org - zauważył natomiast, że jego serwis czegoś podobnego nigdy nie robił.
- Chciałbym zauważyć, że nasz serwis (napisy.org - red) nie dopuszczał zamieszczania tzw. Subripów, czyli napisów zgranych z oryginalnych DVD, były wyłącznie tłumaczenia własne.
Z ostatniej chwili
Członkowie grup tłumaczących również opublikują swoje stanowisko w sprawie serwisu Napisy.org. Chcą oni wyjaśnić, że nie czują się bandytami i nie chcieli robić nic złego. List od nich zostanie opublikowany wieczorem.
źródło update: di.com.pl
Subskrybuj wiadomości przez RSS albo zapisz się do newslettera email
INFO: Zamierzasz wykorzystać nasz tekst na swojej stronie? Zapoznaj się z naszymi Warunkami Użytkowania, szczególnie punkt nr. 7 !














Napisz swój komentarz!