Home » Prawo

Autorski monopol na pieniądze

Napisany przez Mathus / czwartek, 17 lipiec 20082 Komentarzy

dodajdo

Od nowego prawa autorskiego będzie zależał przyszły kształt polskiego rynku muzyki, filmów, gier, programów czy książek. Dlatego nie może ono być zmieniane pod dyktando organizacji, które reprezentują wyłącznie interesy twórców i producentów.

Miliony młodych Polaków są przyzwyczajone, że filmy, muzyka i gry są za darmo - dzięki internetowi ich nielegalne rozpowszechnianie stało się równie proste jak uruchomienie Worda. Na setkach tysięcy twardych dysków, w tysiącach iPodów zalegają petabajty danych ściągniętych poza jakąkolwiek kontrolą właścicieli praw autorskich.

Co z tym zrobić? Zaostrzać prawo, ścigać piratów, wzmacniać prewencję i represje? Czy uznać, że dotychczasowe rygory monopolu autorskiego nie przystają do realiów - i je rozluźnić? Na te pytania w najbliższych miesiącach odpowie Ministerstwo Kultury, przeprowadzając tzw. dużą nowelizację prawa autorskiego. Rozstrzygnie, czy dobra kultury można ściągać za darmo z sieci w ramach tzw. dozwolonego użytku, czy nie. Czy można pożyczyć płytę koledze do skopiowania? A wysłać e-mailem piosenkę?

Dla przemysłu rozrywkowego liczą się pieniądze. Gdyby mogły sprzedawać płyty po 100 zł i filmy po 300 zł, to by to robiły, bo ich celem nie jest wspieranie kultury, tylko zarabianie. Internet temperuje te zapędy. Dlatego przemysł serwuje prostą, sugestywną wizję - piraci kontra głodujący artyści i ich wydawcy (tu zwykle padają ogromne kwoty zrabowane przez piratów). “Nie ukradniesz samochodu, nie ukradniesz książki ze sklepu. Bo to kradzież. Ściąganie filmów to też kradzież” - przekonują w kampaniach.

To bardzo wygodna optyka - pozwala traktować każdy głos za rozluźnieniem restrykcji autorskich jako popieranie piractwa. Jej przyjęcie kończy dyskusję, bo ze złodziejami nie należy negocjować, tylko ich wytępić, a usprawiedliwianie kradzieży - np. buntem przeciw wysokim cenom płyt - to populizm. Zresztą argumenty, “zamiast ściągać płytę, kupiłbym ją, gdyby kosztowała 10 czy 20 zł”, brzmią nieszczerze. Wielu i tak nie kupi, bo pokusa i przyzwyczajenie, że można coś mieć za darmo, są zbyt silne. Pod koniec ubiegłego roku zespół Radiohead umieścił na stronie internetowej swój najnowszy album “In Rainbows”. Internauci mogli go ściągnąć, płacąc tyle, ile uznali za stosowne. Część osób ściągnęła płytę za darmo, a “In Rainbows” od razu znalazł się na pirackich serwisach internetowych.

Ale czarno-biała logika wytwórni też ma duże braki. Nawet w odniesieniu do tradycyjnych form własności - np. własności ziemi - prawa właściciela bywają ograniczane w interesie społecznym. Tak, aby zapewnić sąsiadom możliwość przejechania do drogi przez grunty właściciela.

W przypadku własności intelektualnej, której nie można nikogo fizycznie pozbawić - co najwyżej skopiować - te kompromisy powinny iść dalej. Stąd też wzięły się np. nielubiane przez biznes rozrywkowy zapisy pozwalające np. przegrać płytę CD od znajomego.

Do zmiany modelu rozpowszechniania filmów czy muzyki można się przystosować komercyjnie - i dalej świetnie zarabiać. Mniej pieniędzy z płyt, za to więcej z koncertów. Mniej z biletów kinowych, więcej ze sprzedaży gadżetów związanych z filmem. Film “Auta” Disneya zarobił w kinach tylko 460 mln dol. Ale sprzedaż kubków, koszulek i innych gadżetów przyniosła pięć miliardów dolarów. Szacunki strat sporządzane przez wytwórnie są zresztą dyskusyjne. Niedawno amerykańska organizacja przemysłu filmowego MPAA przyznała się do zawyżania takich wyliczeń. Wielkie liczby mają dużą siłę rażenia, dlatego świetnie nadają się do propagandy.

Wreszcie kontrowersyjne bywają metody zwalczania, a właściwie terroryzowania piratów. Osławiona amerykańska organizacja antypiracka RIAA namierza domniemanych piratów i domaga się odszkodowań. Gdy oskarżane osoby nie chcą płacić odszkodowań, a mają dostatecznie dużo energii i pieniędzy, by pójść na wojnę prawną, RIAA nierzadko wycofuje oskarżenia. Czy byłoby tak, gdyby rzeczywiście miała dowody przestępstw?

Gra wokół własności intelektualnej bywa brudna z obu stron. Jeżeli pracując nad zmianami prawa autorskiego, Ministerstwo Kultury zignoruje ten fakt, to bieg wypadków łatwo przewidzieć. Pod drzwiami wiceministra kultury Piotra Żuchowskiego już stoją doświadczone w lobbingu organizacje, które chętnie podyktują, w których punktach zaostrzyć przepisy i jak karać za ich złamanie, np. odcinając piratów od internetu, nakładając grzywny czy konfiskując im komputery. Pójdzie to tym łatwiej, że restrykcyjne pomysły są akurat promowane - głównie przez Francję - także na forum europejskim.

Na razie wiceminister Żuchowski zapytany przez “Gazetę” o dopuszczenie do debaty także drugiej strony odpowiada, że “wysłucha parlamentarzystów, bo są reprezentantami narodu”.

Jesteśmy na końcu ery nieskrępowanego darmowego dostępu do filmu, muzyki i gier - Dziki Zachód musi się ucywilizować. Ale nowe prawo autorskie nie może powstać bez udziału osób, które widzą problem inaczej niż ZAiKS, Stowarzyszenie Filmowców Polskich czy Business Software Alliance. Widzowie, słuchacze i internauci muszą mieć gwarancję, że przyszły kształt tego rynku będzie zależeć również od nich.

Źródło: Gazeta Wyborcza

  Subskrybuj wiadomości przez RSS albo zapisz się do newslettera email


INFO: Zamierzasz wykorzystać nasz tekst na swojej stronie? Zapoznaj się z naszymi Warunkami Użytkowania, szczególnie punkt nr. 7 !


Powiązane newsy:

  • Fiasko kampanii przeciw nieautoryzowanemu współdzieleniu plików
  • Prawo autorskie: pośpieszne prace bez konsultacji
  • Bruksela chce konkurencji… a co na to Ministerstwo Kultury?
  • Ministerstwo Kultury odetnie piratów od sieci?
  • Czy technologia P2M pozwala na zgodne z prawem ściąganie plików?
  • Admini ThePirateBay oskarżeni o łamanie praw autorskich
  • Wytwórnie przegrały z chińską wyszukiwarką
  • Policja nagrodzona m.in. za zamknięcie napisy.org
  • Czy pazerność ZAIKSu przekroczyła wszelkie granice?
  • YouTube wprowadza narzędzie antypirackie
  • Prince zamierza walczyć z PirateBay, YouTube oraz eBay
  • Universal Music pozywa serwis wideo Warnera
  • Youtube: będzie zabezpieczenie antypirackie
  • Zdjęcia pomogą złapać “pirata” Harry’ego Pottera?
  • Udostępniający chronieni przez europejskie prawo? Nie do końca..
  • RIAA pozywa nauczycieli gry na gitarze za złamanie praw autorskich
  • Ściągasz pliki przez p2p? Możesz spać spokojnie…
  • Prawo autorskie: sąd zablokuje mienie i konta bankowe piratów
  • Serwis ZPAV narusza licencję skryptu Alladyn
  • Straszą internautów nieważnymi przepisami i żądają opłat
  • 2 Komentarzy »

    • Tom napisał:

      Problem jest w cenie plyty z dvd filmem lub gra.

      U nas w Kanadzie dvd kosztuje 24-27$ za nowe dvd co dopiero wyszlo.Nowa gra kosztuje 50-60$.

      Najnizsza placa na godzine jest 8-9$ na godzine.
      Na dvd co premeira minela mozna je nabyc za np.
      2dvd za 15$ super tanio.

      Jak widac tutaj jest sprzedawane na ilosc dvd nie na cene. Sprzedac wiecej dvd ale taniej, niz sprzedac mniej dvd za drozej.
      Tak samo gry po roku jest polowe ceny tansza.
      W eb games sklepie jest mozliwosc wymiany gier i dostanie czesci pieniedzy spowrotem ,lub wymiana na inna gre.

      Czyli w Polsce do zarobkow
      dvd powinno kosztowac 20-35zl
      a gra 35-50zl

      Ceny moga duzo zmienic.
      Duzo tez zalezy od ludzi gdzie maja wydac pieniadze czy to bedzie na jedzenie dla rodziny czy na gre.
      Lepsze zarobki zmienily by duzo.

    • Efix napisał:

      Ale PO CO to gadanie że płyty są “za drogie” i usprawiedliwianie tym argumentem “piractwa”??? Bez muzyki, filmów i gier można się obejść po prostu - jak coś jest za drogie, to nie kupować tego i wbić sobie do głowy że ma się taką a nie inną pozycję w tym kraju i może to zmienić tylko zarabiając więcej lub wyjeżdżając stąd.
      Jeśli ktoś nie może żyć bez muzyki czy filmów to prawda jest taka - jest “narkomanem” lub (łagodniej powiedziane) “jest uzależniony” i powinien nauczyć się żyć inaczej lub w ekstremalnym przypadku leczyć u specjalisty.
      Gdyby ludzie w ten sposób podchodzili (nie kopiowali i nie rozpowszechniali wśród nieznajomych) i nie kupowali a nawet przestali uczestniczyć w komercyjnej popkulturze to wytwórnie nie miałyby innego wyjścia jak obniżyć ceny bo tylko to by im zostało aby przetrwać na rynku.

    Napisz swój komentarz!

    Dodaj swój komentarz albo zostaw trackback ze swojej własnej strony. Możesz także zapisać kanał RSS do tych komentarzy.

    Pamiętaj żeby nie przeklinać, nie obrażać innych użytkowników serwisu, trzymać się tematu oraz nie spamować.

    Możesz używać poniższych tagów html:
    <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

    Ten serwis jest przyjazny serwisowi gravatar.com. Możesz zarejestrować się na Gravatar.

    Please copy the string azSwTT to the field below: