Przemysł muzyczny walczy dalej z BitTorrentem w Europie
Przez całą Europę, przewijają się lobbyści próbujący wymusić na dostawcach usług internetowych (ISP), aby ci blokowali strony poświęcone wymianie plików. Oczywiście robią to nie bez sukcesów… Irlandzki ISP, Eircom jest pierwszym w tym kraju, który poddał się presji beż żadnych “ale”. Jako pierszą, zablokuje stronę ThePirateBay.
W zeszłym miesiącu, Eircom ogłosił, że spełni żądania przemysłu muzycznego i będzie odłączał swoich klientów, przyłapanych na dzieleniu się materiałem chronionym prawami autorskimi. Początkowo Eircom chciał walczyć w obronie swoich klientów w sądzie, ale sprawę anulowano. Porażka bez walki… wstyd!.
Ale to nie zapokoiło głodu pazernego lobby. Teraz chcą więcej od Eircom. Chce by ten blokował dostęp do każdej strony www, którą Oni uznają za “złą”. No i na tym się nie kończy…
Teraz przemysł muzyczny celuje we wszystkich ISP i chce, aby ci zablokowali całkowicie dostęp do serwisów P2P.
Irish Recorded Music Association (IRMA) miało swój osobisty wkład w “przekonanie” Eircom’a do ugody. Teraz stowarzyszenie “przekonuje” innych ISP, aby ci także ulegli, bo inaczej… pozew sądowy.
Pierwszym naturalnym celem jest oczywiście The Pirate Bay. To oczywiście żadna niespodzianka, gdyż IFPI już odniosło sukces na tym polu, blokując najwiekszy tracker w Danii. Probowali zrobić to samo w Norwegii i Włoszech. Włochy dały ciała, ale na szczęście decyzje cofnął sąd.
A oto jak będzie działał układ pomiędzy EirCom’em a IRMA: Zgodnie z zasadami umowy, EirCom nie będzie składał żadnych roszczeń w sądzie. Oznacza to, że każdy nakaz blokady ze strony antypiratów, będzie automatycznie wprowadzany w życie. Rzecznik EirCom’u to potwierdził.
Pozostałym ISP z Irlandii grożą pozwy sądowe, jeżeli nie spełnią żądań IRMA, w ciągu siedmiu dni.
Dostawcy usług internetowych są zaskoczeni tak agresywnym podejściem przemysłu muzycznego i oczekują najgorszego. “Nie pochwalamy nielegalnej działalności w naszej sieci, ale takie ugody (jakie zawarła EirCom z IRMA) są bez precedensu” – powiedział Alex French z Bitbuzz. “Czy przemysł muzyczny chce zostać cenzorem Irlandii?“.
Wygląda na to, że EirCom kopie pod sobą dołek. Zgodził się na cenzure internetu, ale nie na polecenie policji albo jakiejś władzy, ale po prostu komercyjnej organizacji, która walczy o swoje przetrwanie i o własne interesty.
Co jeszcze najfajniejsze, ThePirateBay ani żadna inna strona, nigdy nie została uznana za nielegalną w Irlandii. To wielce martwiące… Tak więc każdy z odpowiednią gotówką, może zablokować sobie dowolną stronę w internecie? Miejmy nadzieje, że reszta Irlandii się opamięta.
źródło: torrentfreak.com














