RIAA: DRM jeszcze nie umarł i na pewno powróci
maj 9, 2008 – 10:18 przed południem | Napisał Mathus“Wiadomości o śmierci DRM są przedwczesne” - uważają przedstawiciele organizacji RIAA (Recording Industry Association of America). W momencie, w którym większość Wielkich graczy w przemyśle muzycznym rezygnuje z zabezpieczeń DRM w swoich produktach, RIAA przewiduje ich wielki powrót…
“Ostatnio zrobiłem sobie listę 22 sposobów na sprzedaż muzyki.. i 20 z nich wciąż wymaga DRM“, twierdzi David Hughes, z jednostki ds. technologii w RIAA. Słowa te padły na odbywającej się właśnie konferencji ‘Digital Hollywood‘ w Hollywood. “Każda forma subskrypcji albo limitowanej możliwości odsłuchania danego utworu wciąż wymaga DRM…” <DRM is not dead>…
Hughes powiedział to co jest oczywiste. DRM jest wciąż obecne w iTunes, RealNetworks Rhapsody, albo darmowej SpiralFrog. Tak wymieniać pewnie mógłby dalej…

W czasie konferencji mówiono też o poprawieniu wizerunku rozwiązań antypirackich. W tej chwili są one postrzegane jako rozwiązania nieskuteczne w walce z piractwem i głównie utrudniające życie uczciwym nabywcom. Hughes uważa, że trzeba stworzyć rozwiązania niezauważalne dla użytkownika, które dadzą mu dostęp do zakupionej muzyki wszędzie. Nie podał jednak przykładów rozwiązań technicznych, które mogłyby coś takiego zagwarantować.
Bardzo ciekawe słowa padły natomiast z ust Fritza Attawaya, wiceprezesa MPA. Stwierdził on, że DRM jest potrzebne aby “pokazać konsumentom ograniczenia licencji”. Niestety to chyba nie gwarantuje wspomnianego przez Hughesa dostępu.
DRM atakuje graczy
W ostatnim czasie gorzki smak zabezpieczeń antypirackich poznali fani gry Mass Effect, którzy zaczęli się skarżyć na to, że wersja dla komputerów PC została zabezpieczona “ulepszonym” rozwiązaniem SecuROM.
SecuROM wymaga połączenia z internetem w trackie instalowania gry. Sprawdza czy kopia jest legalna i rejestruje produkt. Później co 5-10 dni system upewnia się, że gra nie została nigdzie legalnie opublikowana lub skopiowana. Jeśli produkt nie może być zweryfikowany SecuROM stara się to zrobić przez kolejne 10 dni. W razie niepowodzenia gra przestaje działać. System upewnia się również, że gra nie została zainstalowana więcej niż 3 razy.
Zastosowane rozwiązanie przede wszystkim rozwściecza klientów, bo praktycznie każdy jest traktowany jak pirat. SecuROM uniemożliwia też odsprzedaż gry i sprawia duże problemy osobom grającym na maszynach nie podłączonych do internetu, lub nie zawsze podłączonych (np. laptopy). Co prawda firma obiecuje ulepszenie systemu i uruchomienie centrum pomocy, ale w internecie pojawia się już wiele wezwań do zbojkotowania gry.
Mathus / di.com.pl / news.com
Subskrybuj wiadomości przez RSS albo zapisz się do newslettera email
INFO: Zamierzasz wykorzystać nasz tekst na swojej stronie? Zapoznaj się z naszymi Warunkami Użytkowania, szczególnie punkt nr. 7 !

























