Stosunek prawny do sieci P2P oraz sposoby walki z nimi
Stosunek prawny do sieci P2P oraz
sposoby walki z nimi
Wstęp
Sieci p2p nie zostały zaakceptowane przez koncerny zrzeszające przemysł filmowy i muzyczny. W sieciach tego typu właśnie filmy i muzyka najbardziej generują ruch. Powstały specjalne organizacje które mają likwidować, ograniczać lub utrudniać wymianę plików. Szacuje się, że to własnie sieci p2p sa przyczyna 70% ruchu w całym Internecie.
Zajmujace sie tym organizacje
Dwa wielkie stowarzyszenia RIAA i MPAA rozpoczęły proces niszczenia programów do wymiany muzyki, dzięki ich staraniom przestały istnieć m.in. Napster i Audiogalaxy.
Śledzenie użytkowników
Śledzenie użytkowników programów p2p nie jest łatwą rzeczą, tak jak by to się wydawało. Nowoczesne sieci nie wymagają głównego serwera, lecz budowane są w oparciu o prywatne serwery (eDonkey), lub wcale ich nie wymagają (Kazaa). Stają się wtedy praktycznie nie możliwe do szpiegowania, a zlikwidowanie jednego z wielu nie zaszkodzi istnieniu sieci. Nie istnieją także pełne uwarunkowania prawne. Agencje ochrony praw autorskich wypracowywują inne możliwości zakłócania działalności sieci.
Sytuacja prawna
Sytuacja prawna jest trudna ze względu na absurdalne wyroki sądowe w sprawie Napstera. Systemy P2P same niczego nie rozpowszechniają, więc mogą być oskarżone co najwyżej o “współudział” lub “czerpanie korzyści”. Systemy P2P próbowały stosować system opt-out - blokując utwory z listy dostarczonych przez właścicieli praw autorskich. Jednak sąd w sprawie Napstera stwierdził że “to za mało”. Niewątpliwie możliwe było nadal znalezienie niektórych blokowanych utworów, np. wpisując do wyszukiwania nazwy z błędami ortograficznymi. Sąd nakazał stosowanie opt-in - blokowanie wszystkich utworów na które P2P nie ma zgody właścicieli praw autorskich wyrażonej na papierze. Ponieważ nie zapowiada się żeby Beethoven czy miliony drobnych twórców którym nic a nic rozpowszechnianie ich dzieł nie przeszkadza zaczęli wysyłać tony papierów do wszystkich sieci P2P, działalność w formie opt-in jest zupełnie niemożliwa, a to co jest możliwe nie przypomina P2P.
Metody walki z P2P
Kierowanie pozwów do sądów
Za pomocą programów-szperaczy, takich jak MediaEnforcer, RIAA co pewien czas wyszukuje użytkowników sieci P2P, którzy udostępniają
co bardziej popularne albumy czy też filmy i pozywa do sądu ich dostawców Internetu (ISP). Ci oczywiście nakazują swoim klientom zaprzestanie nielegalnej działalności. Aby uniknąć kłopotów, coraz częściej
ustawiają firewalle blokujące bardziej znane porty (np. 6346 - Gnutella) albo zmieniają zasady dostępu, np. każąc płacić za ilość przesłanych megabajtów ponad odgórnie ustalony limit.
Wprowadzanie do obiegu fałszywych plików
Jednym ze sposobów na zniechęcenie użytkowników sieci P2P jest wpuszczanie do sieci fałszywych plików tzw. fack’ów. Do tego celu zostały powołane specjalne firmy (jedna z nich jest Overpeer), które wpinają się w sieci P2P i np. zamiast najnowszej piosenki Eminema wpuszcza plik o tej samej nazwie i długości,
ale zawierający tylko dwudziestokrotnie powtórzony refren piosenki wraz z informacją,
że płytę można kupić w najbliższym sklepie płytowym. Twórcy tej metody sądzą, że jeśli liczba w ten sposób spreparowanych plików będzie znacząca, użytkownicy zniechęcą się do jakiejkolwiek wymiany z innymi.
Powodowanie zamieszania w sieci
Ponieważ we wszystkich popularnych używanych obecnie sieciach wyszukiwanie polega na wymianie komunikatów pomiędzy wieloma połączonymi ze sobą
komputerami, wystarczy zakłócić ten proces, aby sieć zaczęła działać
nieprawidłowo. Firmy współpracujące z RIAA używają np. specjalnych klientów Gnutelli.
Programy te zastępują przechodzące przez nie komunikaty fałszywymi, które są tak sformatowane, aby np. doprowadzić do błędu w aplikacji P2P. Klienty takie produkują również setki bezsensownych zapytań obliczonych na przeciążenie sieci P2P.
Inny ciekawy pomysł
Najnowszy sposób proponowany przez RIAA w Stanach Zjednoczonych to akty
prawne uprawniające tę agencję do włamań na komputery użytkowników sieci P2P i kasowania plików. Prowadzi to jednak do sprzeciwów społeczeństwa internetowego.
Przyszłość P2P
Przyszłość P2P można rozpatrywać od dwóch stron - technicznej i prawnej. Ponieważ P2P są coraz bardziej zdecentralizowane i kończą się łatwe cele do procesów, nawet całkowity zakaz (mniejsza już o to kto mógłby taki zakaz wydać i pod jakim pretekstem) nie zakończyłby istnienia P2P, a pewnie nawet nie mógł by go znacząco ograniczyć. Od strony technicznej konkurują ze sobą systemy małych hubów specjalistycznych (Direct Connect) i dużej systemy rozległej sieci o zaawansowanej topologii (FastTrack).
Należy się też spodziewać rozpowszechnienia szyfrowania danych i innych funkcji
poprawiających prywatność. Ponieważ łącza będą coraz szybsze, zmieni się charakter przesyłanych plików. Muzyka, pierwotnie jeden z głównych materiałów P2P, już przy SDI i dobrej kompresji (np. Ogg Vorbis) może być
ściągana w dobrej jakości w czasie rzeczywistym, więc przesył muzyki będzie coraz mniejszym problemem. Coraz częściej przesyłane są filmy i należy oczekiwać że ten trend utrzyma się w przyszłości. W sprawie programów komputerowych utrzymują się dwie sprzeczne tendencje - z jednej strony łącza
są coraz lepsze, z drugiej jednak programy coraz bardziej się rozrastają. Można też oczekiwać innych zastosowań systemu P2P - np. mirroring plików (takich jak różne dystrybucje Linuksa), czy prowadzenie osobistej strony internetowej rozpowszechnianej za pomocą takiego systemu (możliwe w sieci Freenet, lecz prawie nieużywane)
_____________
Autor: LesRes
źródła:
Subskrybuj wiadomości przez RSS albo zapisz się do newslettera email
INFO: Zamierzasz wykorzystać nasz tekst na swojej stronie? Zapoznaj się z naszymi Warunkami Użytkowania, szczególnie punkt nr. 7 !













Napisz swój komentarz!