Użytkownicy P2P coraz częściej szukają anonimowości

Użytkownicy BitTorrenta oraz innych sieci p2p, coraz częściej szukają rozwiązań, które mają ukryć ich obecność w sieci dla zewnętrznego świata. Organizacje anty-pirackie zwiekszają naciski na dostawców usług internetowych, aby ci, jak za czasów PRL’u, inwigilowali swoją siec i ostrzegali tych, którzy wymianiają materiałem chronionym prawami autorskimi.
Rząd Wielkiej Brytanii ma ogromne nadzieje dla systemu ostrzeżeń przesyłanych przez dostawców internetowych do swoich klientów, którzy łamią prawa własności intelektualnej. Ostrzeżenia te, są tak skonstruowane aby przestraszyć użytkowników i raz na zawsze odwieść ich od pomysłu dzielenia się nielegalnymi. Serwis TorrentFreak zapytał się swoich czytelników, co by zrobili jeżeli otrzymaliby taki list od swojego ISP. Wiekszość osób (41%) odpowiedziało, że podjęło by kroki mające na celu ukrycie ich tożsamości, podczas gdy niewiele (7%) odpowiedziało, że zaprzestałoby dzielenia się plikami.
Wyniki sondy, wyraźnie wskazują, że użytkownicy sieci wyminany plików, wolą ukryć swoją obecność w sieci, niż przestać wymieniać się z innymi.
TorrentPrivacy, BitBlinder oraz Ipredator to tylko kilka przykładów serwisów utworzonych w ciągu ostatniego roku, przeznaczonych dla użytkowników sieci p2p. Cel przyświecający im jest jeden: ukryć adres IP osoby aby nie mogła zostać namierzona podczas udostępniania/pobierania plików.
Ipredator, będący projektem dobrze znanego ThePirateBay, używa tej samej platformy technologicznej co serwis VPN Relakks. Za kilka dolarów na miesiąc, usługa przekierowuje cały Twój ruch, przez serwer, który ukrywa Twój adres ip. Ipredator jest na razie w fazie testów i ograniczony jest tylko do 3,000 użytkowników, ale wg słów TPB kolejne 180,000 będzie mogło skorzystać z usługi już niedługo.
Utrzymanie usługi VPN dla setek tysięcy “wygłodniałych” użytkowników BitTorrenta będzie na pewno nie lada wyzwaniem. Infrastruktura oraz łącze wymagane do utrzymania takiej ilości klientów, będzie musiało być ogromne, nie mówiąc o kosztach utrzymania. To na pewno będzie wiodło do problemów.
Wcześniej wspomniany Relakks, podwoił liczbę swoich klientów w niecały miesiąc, kiedy kontrowersyjne prawo Ipred weszło w życie w Szwecji. To doprowadziło firmę do ogromnych problemów.
W przeciwieństwie do płatnej usługi VPN, BitBlinder ogłosił ostatnio darmowe rozwiązanie. Zamiast prowadzić ruch poprzez centralny serwer, BitBlinder przekazuje go przez różne źródła (peery). Każdy peer zna adres IP tylko następnej osoby w łańcuchu, a nie poprzedniej.
Kilka dni po starcie BitBlindera, zapisało się do niego ponad 30,000 osób. W tym momencie, możliwość rejestracji została tymczasowo wyłączona, aby mieć pewność, że wszystko działa bez zarzutów i mieć możliwość znalezienia błędów.
Ze względu na zwiększone zainteresowanie anonimowością, szwedzki ISP Alltele, zdecydował się zaoferować swoim klientom, możliwość ukrycia ich adresu IP. Wg informacji firmy, tysiące użytkowników, ściągnęło specjalny program do ukrycia swojej tożsamości i to spowodowało prawie “śmierć” ich serwera, który obsługuje tą usługę.
To wyraźnie pokazuje, że taktyka strachu, jaką chce stosować przemysł rozrywkowy, wyraźnie nie działa na użytkowników sieci P2P. Nie ma wątpliwości, że z każdym nowym pomysłem anty-piratów, będzie szła rzesza użytkowników Internetu, którzy będą chcieli skorzystać z licznych usług ukrywania swojej tożsamości.
Wniosek jest jeden: błędna polityka walki z piractwem, jaką stosuje przemysł rozrywkowy, doprowadziła właśnie do stworzenia nowego biznesu, wartego miliony dolarów.














